Co dalej z książeczkami mieszkaniowymi?

Data opublikowania: 5 lutego 2018

Książeczki mieszkaniowe wprowadzono w Polsce w latach 50. ubiegłego wieku. Miały one umożliwiać gromadzenie oszczędności w celu uzyskania spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. System był obsługiwany przez bank PKO.

Książeczki były bardzo popularne w latach 70. i 80. Wiele osób wpłacało na nie wszystkie oszczędności, by mieć szansę na mieszkanie. Jednak system ten załamał się po transformacji ustrojowej i denominacji złotego. Przepisy wprowadzone w latach 90. uniemożliwiły dochodzenie waloryzacji wkładów na książeczkach. W rezultacie tysiące osób, mimo oszczędzania nieraz przez wiele lat, zostały z niczym.

Daniel Wiedemann/bigstockphoto.com

Posiadaczom książeczek zaproponowano rozwiązanie w postaci prawa do premii gwarancyjnej. Aby z niego skorzystać, trzeba przeznaczyć środki zgromadzone na książeczce na jeden z celów mieszkaniowych określonych w ustawie z dnia 30 listopada 1995 r. Natomiast w przypadku zlikwidowania książeczki bez celu mieszkaniowego wypłacone zostają wyłącznie środki na niej zgromadzone, z odsetkami, ale bez premii.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar uważa to rozwiązanie za niewystarczające. Wskazuje, że znaczna większość osób posiadających wkłady na książeczkach nigdy nie będzie mogła spełnić warunków narzuconych przez ustawę, gdyż są one zbyt restrykcyjne. W rezultacie ponad milion książeczek nie zostało do tej pory zrealizowanych. Poza tym obecnie średnia wartość premii gwarancyjnej wynosi ok. 8 tys. zł, co w większych miastach wystarczy na niewiele ponad metr kwadratowy mieszkania.

Dlatego RPO oczekuje od rządu rozwiązania tego problemu. Wystosował w tej sprawie pismo do premiera Morawieckiego. Spotkał się też z przedstawicielami Krajowego Stowarzyszenia Posiadaczy Książeczek Mieszkaniowych PKO BP. Postuluje on taką zmianę przepisów, by objęły one większą liczbę posiadaczy książeczek.

Podobne artykuły

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagana są oznaczone *